Chicago

Spędziliśmy w nim jeden dzień i tyle wystarczy. Główne (nie lubię tego słowa, ale muszę) atrakcje zaliczyliśmy do 17, a potem freetime. Long story short, bo to nie jest blog, co warto zobaczyć, ile kosztuje bilet wstępu i czy jeśli mam broń, nieodbezpieczoną, ale naładowaną to czy mogę ją wnieść.

Żartowałam. Podróżnicy też coś dla siebie znajdą. Ale tacy mali, jak my, którzy mają mało czasu na zwiedzenie miasta.

Sky Deck Willis Tower (Sears Tower)

Jednym słowem polecam. Wchodzi się przez krótką wystawę, później krótki film o budynku i hop do windy.

Dla osób z klaustrofobią (piąteczka!) – winda jedzie 60 sekund. Do przeżycia. W trakcie przejazdu leci filmik o tym, że jeśli postawimy na sobie 283 Obamy to spokojnie uzyskamy wysokość wieży. Wiedza bardzo interesująca, a czas szybko mija.

Po wjechaniu na 103 piętro roztacza się przed nami niesamowity widok na Chicago i Jezioro Michigan. Na górze jest wi-fi, więc jeśli miłość waszego życia jest 8 tysięcy kilometrów od Was, a koniecznie chcecie się podzielić panoramą, to spokojnie facetime daje radę.

Na piętrze znajdują się słynne przeszklone wnęki. Do każdej kolejka, ale warto poczekać. Stojąc sobie w niej spokojnie zastanawiałam się co ci ludzie w tych wnękach, gdy sobie robią selfie, się tak ekscytują i przeżywają. Mocne szkło, nikomu nic się nie dzieje, luz. Ale jak już tak sobie zasiadłam po turecku szczerząc się do zdjęcia, zdałam sobie sprawę ile to metrów nad ziemią jestem (pierwsza zasada w takich momentach – nie myśleć) i wcale nie poczułam się bezpiecznie. Na szczęście mój ciężar nie zagroził za bardzo całej konstrukcji i z tego co wiem to jeszcze wszystko stoi.


Millenium Park

Adres: 25 N Michigan Ave

Bardzo polubiłam ten park. Jest tam sobie Szklana Fasolka (albo Cloud Gate jak kto woli), w której super odbija się miasto. Dalej amfiteatr, ogród, sztuczna rzeczka.

Później poszliśmy nad Jezioro Michigan i złapaliśmy Water Taxi, którym za $8 od osoby przez 30 minut płynęliśmy rzeką Chicago wśród wieżowców. Naprawdę polecam, widoki imponujące i można zobaczyć miasto od innej strony. Jak rejs statkiem w Paryżu po Sekwanie był nudny (chociaż kocham Pari całym sercem) i nigdy nie byłam zwolennikiem takich wypraw, tak po Chicago jest naprawdę warta tych hajsów.

Po rejsie skoczyliśmy na Maczka (o którym w następnym wpisie), a potem na kawę/colę/piwo/sorbet (który tak mi zmroził gardło, że myślałam, że się uduszę) nad rzeką. Posiedzieliśmy z godzinkę i wróciliśmy do Millenium Park, w którym miał odbyć się koncert muzyki klasycznej.

Przyszliśmy ok. 17, a że koncert był o 18:30 to skoczyłam po mrożoną kawkę, położyłam się na trawie i wsłuchiwałam się w odgłosy miasta. Wiem, że brzmię jak stara baba, ale to było naprawdę super. Gdzieś dwóch chłopców rzucało sobie piłką do baseballa, obok mnie ludzie rozkładali się ze stoliczkami i krzesełkami, wyciągali winko, jedzenie i robili sobie konkretny piknik, zaraz przeszła amerykańska rodzina z dziećmi, a w międzyczasie przejechała karetka. Rewelacja.

Chicago Theatre

Adres: 199 N State St

Polecam dla zobaczenia samego napisu i wejścia do środka. Warto zwrócić uwagę na stare kasy (ja mam wyjątkowo rozwiniętą wyobraźnię i przed oczami miałam ubranych ludzi w stylu lat 20 kupujących bilety, czekających na spektakl i palących papierosy) i na piękny sufit. Pewnie wieczorem wygląda to lepiej, liczę na to, że przed wylotem uda mi się tam jeszcze zajść. W ciągu dnia wygląda dobrze, ale ja wychodzę z założenia, że noc jest lepsza od dnia i wszystko inne też jest wtedy lepsze.

I tyle. Na bank jest jeszcze masa innych atrakcji, muzeów, pomników, budynków, ale wszystko co najważniejsze odhaczone. Jeszcze pewnie uda nam się coś zobaczyć ostatniego dnia tripa, bo z Chicago wracamy do Polski i będziemy jeszcze przez dwa ostatnie dni. Więc będzie update, proszę śledzić :)

Niestety choróbsko daje mi się we znaki. Myślałam, że będę kaszleć raz, dwa razy dziennie. Albo co drugi dzień. Niestety, tylko pierwszego dnia było super, dwa następne masakra. Non stop, co chwila. Najgorzej było w samolocie, ale to pewnie przez klimę. Pozostaje mi walczyć dalej, co Cię nie zabije to wzmocni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *